Gdzie diabeł nie może tam mnie pośle! 28/07/2016

wakacje

Zawsze byłam osobą lubiącą wyzwania i podróże, jednak nie interesowały mnie nigdy miejsca tłumnie oblegane przez turystów – te wszystkie świątynie, muzea, promenady, luksusowe hotele przyprawiają mnie o spazmy gdy myślę sobie, że tak wiele osób decyduje się spędzić wreszcie kilka dni w gronie rodzinnym w miejscu pełnym turystów, drogich pamiątek i tandety. Nie oznacza to, że nie bywam w takich miejscach – uważam, że człowiek powinien spróbować wszystkiego i zobaczyć na własne oczy to, czym zachwycają się wszyscy dookoła. Jednakże gdy chcę naprawdę wypocząć, robię po prostu  niestandardowy plan. Po pierwsze, wybieram sobie jakąś niewielką polską miejscowość, w której można zobaczyć ciekawe okazy przyrodnicze, a w której zawsze znajdzie się jakiś przytulny, malutki i śmiesznie tani pensjonat, którego właściciele nie patrzą na turystę jak na dojną krowę, tylko jak na przyjaciela. W takie miejsca dowozi mnie zwykle wypożyczone auto – nigdy nie biorę w podróże swojego własnego, ponieważ to jedyne auto w domu i może być potrzebne komuś z domowników, gdy ja wyjadę. Wynajem samochodów w Warszawie oferuje mi wiele firm, które różnią się nieco standardem czy cenami, ale generalnie oferują przyzwoite samochody średniej klasy, idealne na takie wycieczki. Gdy jadę w tak urokliwe miejsca, nie chcę wzbudzać sensacji czy powodować niezdrowego zachwytu drogim, ale nieswoim autem, dlatego wybieram coś skromnego, ale niezawodnego – w mojej ulubionej wypożyczalni mam już nawet swój sprawdzony model samochodu, który sprawdził się przez kolejne trzy urlopy i nie widzę powodu, by z niego rezygnować. Najbardziej lubię spędzać czas w takich niewielkich wioskach ze swoim mężem i dzieckiem oraz psem. Zwykle jest to okazja, by naprawdę pobyć ze sobą – bez mediów, telewizora czy Internetu, za to na świeżym powietrzu, jedząc pieczone ziemniaki i popijając zsiadłym mlekiem na trawie. Brakuje mi tego wytchnienia w Warszawie, ale jestem stolicy wdzięczna za to, że daje tak wiele możliwości dotarcia w miejsce, w którym naprawdę ładuję swoje akumulatory. Uważam, że zamiast inwestować ciężko zarobione pieniądze w zagraniczne podróże, z których ludzie chwalą się drinkami pitymi przy hotelowym basenie, powinniśmy wypoczywać skromniej, za to poprzez prawdziwy relaks i kontakt z naturą, a nie ze światłem smartfona i mediami społecznościowymi, na których trzeba się chwalić urlopem.

Comments are closed.