Słońce i wino czyli Mikulov 28/06/2015

Turystyka to dla mnie poszukiwanie miejsc nietuzinkowych, które urzekną mnie swoim wyglądem, a w których nie ma tłumów. Mikulov to takie właśnie miejsce. Niewielki miasteczko w Południowych Morawach, które większość z nas zna, jako ostatnie przed granicą z Austrią, lub jako pierwsze w Czechach, gdy wraca się na przykład znad Adriatyku. Mogę jednak każdego zapewnić, że warto zatrzymać się tutaj, chociażby na godzinkę, by zobaczyć co Mikulov może zaoferować. Jestem przekonany, że po większość ludzi na tyle urzeknie, że zaplanują wyjazd, wycieczkę tylko do tego miejsca. Niemal najwaleczniejszym miejscem do którego warto iść, jest tutejszy zamek. Kiedy pierwszy raz tu przyjechałem, podobnie jak większość z ludzi udałem się właśnie do niego.

Mikulov

Obecny pałac, swój początek zawdzięcza postawieniu tu Twierdzy przez króla czeskiego Przemysława Otokara. Warowania przechodziła z rąk do rąk by ostatecznie od XVI wieku stać się własnością rodu Dietrichsteinów, którzy przebudowali go w stylu renesansowym i klasycystycznym. Następnym punktem mojej wycieczki było wejście na Świętą Górkę, która wznosi się nad miastem i z której rozciąga się wspaniały widok. Podobno przy dobrej pogodzie widać stąd zarówno pobliski Wiedeń, jak i Brno. Na wzgórzu tym znajduje się barokowy kościółek. Ale Mikulov poza swoimi zabytkami ma także do zaoferowanie coś czego w naszym kraju niestety nie ma, czyli wspaniałe winnice, porastające w zasadzie wszystkie pobliskie pola. Ponieważ jak wcześniej wspomniałem szukam miejsc autentycznych, dlatego też wybrałem się do lokalnej gospody, która nie jest nakierowana na masowych turystów. Lokalne jedzenie oraz wino idealnie dodało temu miejscu uroku. Wycieczkę o której piszę zaplanowałem na trzy dni, z czego jeden przeznaczyłem na skorzystanie z pobliskiego wodnego parku rozrywki, który powstał na ruinach starożytnych rzymskich łaźni.

Mikulov_panorama

Comments are closed.